Jako rodzice musimy nawiązać kontakt na ten temat – powiedziała

Breeden zauważył, że jego organizacja wielokrotnie wypowiadała się w ciągu ostatniego roku na temat decyzji HHS o trzymaniu Planu B z dala od pacjentów w wieku poniżej 17 lat bez recepty.

W oświadczeniu z 22 października ACOG twierdzi, że "ograniczenia wiekowe, koszty, zakres ubezpieczenia i błędne przekonania na temat antykoncepcji awaryjnej to niepotrzebne bariery, które nadal uniemożliwiają kobietom stosowanie tej bezpiecznej i skutecznej metody zapobiegania niechcianej ciąży" w ciągu dni od niepowodzenia antykoncepcji, napaści seksualnej lub stosunku seksualnego bez zabezpieczenia.

W oświadczeniu potwierdzono również powszechny niepokój wśród przeciwników antykoncepcji doraźnej: otwarty dostęp do takich środków antykoncepcyjnych wiązałby się ze zwiększonymi zachowaniami ryzykownymi seksualnie, takimi jak seks bez zabezpieczenia.

Jednak ACOG zauważył w opinii komisji opublikowanej w listopadowym numerze Położnictwa i Ginekologii, że dostęp do antykoncepcji awaryjnej wśród nastolatków "nie wiąże się z mniejszym stosowaniem hormonalnej antykoncepcji, mniejszym stosowaniem prezerwatyw lub częstszym seksem bez zabezpieczenia" i że obawa została obalona "liczne opracowania."

Oświadczenie Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej (AAP), która podpisała list do sekretarza Sebeliusa, mówi, że pediatrzy powinni doradzać wszystkim nastolatkom w zakresie antykoncepcji awaryjnej, w tym różnych form – takich jak ulipristal i dwudawkowy doustny środek antykoncepcyjny Yupze. metody – a także dostępności tych leków, przeciwwskazań i zdarzeń niepożądanych związanych ze stosowaniem.

W oświadczeniu podkreślono również, że pomimo spadków międzynarodowych wskaźników urodzeń nastolatków w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci, wskaźniki ciąż nastolatek w Stanach Zjednoczonych nadal były "znacznie wyższy niż w innych krajach uprzemysłowionych."

Cora Breuner, MD ze Szpitala Dziecięcego w Seattle w Waszyngtonie i jeden z głównych autorów oświadczenia AAP, powiedziała, że ​​nie widzi, jak potrzebne są dodatkowe dowody, zanim antykoncepcja awaryjna będzie dostępna bez recepty.

"To tak, jakby powiedzieć, że świat jest płaski" powiedziała MedPage Today. "Nie potrzebujesz już żadnych dokumentów, które go dotyczą."

Zauważyła, że ​​oświadczenie nie powinno być postrzegane jako poparcie dla edukacji młodszych dzieci w zakresie antykoncepcji, dodając, że pediatrzy powinni starać się poinformować grupę osób w wieku 15-17 lat, która potrzebuje antykoncepcji awaryjnej i "pilnie tego potrzebuje."

Zauważyła również, że pediatrzy nie mogą być jedynym źródłem edukacji seksualnej nastolatka.

"Jako rodzice musimy otworzyć komunikację na ten temat," powiedziała. "Mamy najwyższy wskaźnik niezamierzonych ciąż i nigdzie się to nie dzieje."

WASZYNGTON – Ponad 7 milionów Amerykanów – deklarowany cel rejestracji w 2014 roku – zgłosiło się do objęcia ochroną za pośrednictwem giełd ubezpieczeń zdrowotnych w ramach Affordable Care Act, ogłosił we wtorek Biały Dom.

Ostateczna liczba prawdopodobnie wzrośnie przynajmniej trochę, ponieważ termin rejestracji w poniedziałek o północy zostanie przedłużony o kilka tygodni dla tych, którzy próbowali zarejestrować się tego dnia, ale nie mogli ukończyć procesu. Nie były dostępne żadne liczby dotyczące tego, ile z 7 milionów zapłaciło swoje składki.

"Pomimo kilku straconych tygodni przed bramą … 7,1 miliona Amerykanów zapisało się teraz na prywatne plany ubezpieczeniowe za pośrednictwem tych rynków," Prezydent Obama powiedział w przemówieniu z Rose Garden. "Prawda jest taka, że ​​jeszcze więcej osób chce się zarejestrować, więc każdy, kto utknął w kolejce … nadal może wrócić i zakończyć rejestrację."

7,1 miliona jest "oprócz 3 milionów młodych dorosłych, którzy wykupili ubezpieczenie w ramach planu rodzinnego," Obama kontynuował. "To oprócz milionów innych osób, które uzyskały dostęp poprzez rozszerzenie Medicaid i CHIP [Plan ubezpieczenia zdrowotnego dzieci]."

Obama powiedział o Affordable Care Act "poprawił nasz system opieki zdrowotnej – o wiele lepszy." Przyznał jednak problemy z wdrażaniem prawa, w tym z trudnym uruchomieniem strony internetowej federalnej giełdy ubezpieczeń zdrowotnych.

"Jak każdy ważny akt prawny, po drodze musieliśmy wprowadzić poprawki," powiedział. "Naprawianie tego, co jest zepsute, jest trudne; przezwyciężenie sceptycyzmu i strachu jest trudne. Ale to prawo robi to, co powinno."

Sukces prawa "sprawia, że ​​krytycy robią wszystko, aby przestraszyć ludzi, podważyć prawo lub próbować je uchylić, tak trudne do zrozumienia," – dodał prezydent. "Nie rozumiem. … Dlaczego ludzie tak ciężko pracują, aby ludzie nie mieli ubezpieczenia zdrowotnego?"

Przynajmniej jeden ekspert ostrzegł, że administracja Obamy może być nieco przedwczesna w celebrowaniu sukcesu ustawy.

"Być może ustawili oczekiwania Obamacare na poziomie, który może tylko podważyć ich wiarygodność i nowe prawo zdrowotne," konsultant ds. opieki zdrowotnej Robert Laszewski z Health Policy and Strategy Associates w Aleksandrii w stanie Wirginia napisał we wtorek na blogu. "Co się stanie, gdy rzeczywista liczba – liczba osób, które faktycznie zakończyły rejestrację – spadnie znacznie poniżej 7 milionów?

"Co się dzieje, gdy twarde dane pokazują, że większość z tych 7 milionów to ludzie, którzy wcześniej mieli zasięg?

"Co się stanie, gdy stanie się jasne, że giełdy ubezpieczeń Obamacare nie zmniejszają liczby osób nieubezpieczonych?"

Obama zakończył swoje wystąpienie przepowiednią. "Będą dni, kiedy strona się potknie; będą części prawa, które trzeba będzie poprawić," powiedział. "Ale dzisiaj powinniśmy przypomnieć, że cel postawiony przed sobą … idea, że ​​każdy w tym kraju może uzyskać przyzwoitą opiekę zdrowotną, ten cel jest osiągalny."

Każdy, kto nie zarejestrował się – lub w inny sposób pozostaje nieubezpieczony – zostanie ukarany karą w wysokości co najmniej 95 USD lub 1% dochodu podlegającego opodatkowaniu (w zależności od tego, która z tych kwot jest większa), zgodnie z wymogami indywidualnego upoważnienia do ubezpieczenia.

We wtorek 20 stycznia kardiochirurg Michael J. Davidson został postrzelony w swojej klinice w Brigham and Women’s Hospital w Bostonie. Strzelcem, który również odebrał sobie https://yourpillstore.com/pl/ życie, był syn 78-letniej Marguerite Pasceri, która zmarła wkrótce po zabiegu przeprowadzonym przez dr Davidsona w listopadzie.

Moja mama mieszka w okolicy i była dość wstrząśnięta wiadomościami. Przypomniała sobie kilka historii, które jej opowiedziałem, o pacjentach, których widziałam na oddziale ratunkowym – brutalnych pijakach, zatrzymanych przestępcach, ofiarach przemocy gangów. Zadzwoniła do mnie, chcąc wiedzieć, jakie środki bezpieczeństwa zastosowaliśmy.

"Klinika w Brigham nie miała wykrywaczy metali!" powiedziała. "Twój wydział musi to mieć, prawda?"

Wyjaśniłem, że nie, nie zrobiliśmy tego. Nie byłam do końca pewna dlaczego – prawdopodobnie z powodu trudności logistycznych, przy tak wielu różnych wejściach na oddział ratunkowy. A wykrywacze metali tak naprawdę nie wysłałyby wiadomości powitalnej do pacjentów i rodzin, prawda? Poza tym potrafimy rozładowywać sytuacje. A bezpieczeństwo przychodzi szybko, kiedy do nich dzwonimy. A środki uspokajające działają dobrze.

Jednak kiedy z nią rozmawiałem, zobaczyłem paradę twarzy z moich zmian, plucia, uderzenia pięścią i gryzienia. I groźby – wiele z nich po prostu się burzy, ale niektóre są chłodno konkretne. Jak dotąd nikt tego nie zrobił. Próbowałem przekonać mamę, że chronią mnie umiejętności, ale kiedy mówiłem, bardziej przypominało to szczęście – i na pewno znałem kolegów, którzy nie mieli tyle szczęścia.

Statystyki dotyczące przemocy wobec policji dotarły do ​​głównych mediów po tym, jak w grudniu przy pracy zginęło dwóch funkcjonariuszy NYPD. A co z personelem ratunkowym? Jak są narażeni na przemoc w naszych oddziałach ratunkowych? Z jakiegoś powodu tak naprawdę nie uważałem pracowników służby zdrowia za narażoną populację – aż do strzelaniny w Bostonie.

ED Przemoc w miejscu pracy, w liczbach i historiach

Jak się okazuje, pracownicy służby zdrowia w ogóle, a personel SOR w szczególności, są narażeni na ogromne ryzyko przemocy. W 2004 r. Urząd ds. Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy (OSHA) podał, że pracownicy służby zdrowia i opieki społecznej stanowią prawie połowę (48%) wszystkich urazów niezakończonych śmiercią zgłoszonych w USA w wyniku przemocy i napaści w miejscu pracy [1]. Zgony pracowników służby zdrowia wydają się stosunkowo rzadkie – Biuro Pracy donosi o 154 wypadkach śmiertelnych spowodowanych wypadkami przy pracy w latach 1995-2004 [2] przez pielęgniarki, osoby psychiatryczne i pomoc domową [2]. Ale ICN zauważyła w 2009 roku, że "Pracownicy służby zdrowia są częściej atakowani w pracy niż strażnicy więzienni i policjanci [3]."

Powszechne są również doniesienia o przemocy w miejscu pracy w SOR. Pielęgniarka z izby przyjęć jest uważana za drugą najbardziej niebezpieczną okupację cywilną Stanów Zjednoczonych, zaraz po taksówkarzu z Nowego Jorku [4]. Badania wykazały, że od 42% do 78% pracowników SOR zgłasza napaść fizyczną w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a wielu zgłosiło więcej niż jeden epizod. Aż 96% zgłosiło brutalny napaść na pewnym etapie swojej kariery [5]. A zniewagi słowne – czy to wulgaryzmy, czy konkretne groźby – są jeszcze bardziej powszechne.

Definicje przemocy w miejscu pracy są różne. Niektóre oddzielają przemoc słowną od fizycznej, inne nie. Istnieją nieodłączne trudności w mierzeniu, kiedy ktoś czuje się zastraszony lub zagrożony, a badania retrospektywne nie są idealnymi metodami rejestrowania przypadków. Wspomnienia stają się niewyraźne, niektóre mogą przesadzać, aby wywołać zmianę, inne mogą ignorować ankiety, zamiast przeżywać traumatyczne wydarzenia.

Kiedy Kowalenko i wsp. przyjrzeli się problemowi perspektywicznie, biorąc pod uwagę różnorodne ustawienia SOR i ról zawodowych, stwierdzili wysoki, ale nieco niższy wskaźnik przemocy na pracownika SOR w porównaniu z wcześniejszymi ankietami. Byli w stanie dokonać ekstrapolacji do około pięciu aktów przemocy rocznie na pracownika, przy czym cztery z nich to groźby. Pracownicy składali raport o bezpieczeństwie tylko w 42% przypadków, a raport policyjny tylko w 5% [6].

Badania Kowalenko pomogły rzucić wyzwanie niektórym z góry przyjętym poglądom. Okazuje się, że nocna zmiana może nie być bardziej gwałtowna niż dzienna, a miejskie pogotowie ratunkowe nie wydają się być bardziej niebezpieczne niż wiejskie. Dane wyraźnie wskazują, że pielęgniarki są bardziej narażone na przemoc niż lekarze, chociaż wydaje się, że kobiety nie są bardziej narażone niż mężczyźni.

Dlaczego ED miałby być tak ryzykownym miejscem pracy? ENA nakreśliła różne związane z tym zagrożenia [7]:

Czynniki związane z pacjentem: takie jak dostęp do substancji i broni Czynniki środowiskowe: takie jak bliski kontakt z niebezpiecznymi pacjentami i rodzinami, nieograniczone ruchy, zatłoczenie, opóźnienia w opiece prowadzące do frustracji i ograniczone bezpieczeństwo Czynniki ryzyka dla personelu: brak szkolenia, nieodpowiednia obsada i praca w pojedynkę

Literatura potwierdza również inny kluczowy powód powszechnego charakteru przemocy z powodu zaburzeń erekcji; trwa, ponieważ jest tolerowany.